Analiza Weekendowa 24-11-2006
Rozpoczynając mijający tydzień wydawało się, że brak istotnych publikacji makroekonomicznych oraz Święto Dziękczynienia w Stanach Zjednoczonych istotnie wpłyną na ograniczenie płynności na rynku a co za tym idzie również i zmienność będzie stosunkowo niewielka.
Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie odmienna, a miniony tydzień okazał się szczególnie niekorzystny dla amerykańskiego dolara, który stracił najwięcej na wartości tak w stosunku do złotówki jak i do wspólnej waluty.
Szczególnie ciekawie wygląda sytuacja w przypadku EURUSD, który po półrocznej konsolidacji w przedziale 1,2460-1,2950 ostatecznie zdołał wyłamać się górą, co automatycznie uruchomiło serię zleceń obronnych i wzrost kursu nawet do poziomu 1,31.
Osłabienie dolara pociągnęło za sobą również nieznaczny wzrost kursu EURPLN, który ostatecznie zakończył tydzień w okolicach 3,83.
Zacznijmy jednak od początku. W poniedziałek kurs EURUSD jeszcze poruszał się w przedziale 1,2810-1,2850 i większość cześć dnia przebiegała w spokojnej atmosferze. Z publikacji z szerokiego rynku poznaliśmy jedynie tzw. wskaźnik wyprzedzający amerykańskiej gospodarki, który okazał się zgodny z oczekiwaniami i wzrósł o 0,1%. Dane te jednak można uznać za korzystne dla amerykańskiej gospodarki, ponieważ równocześnie zweryfikowano wyniki za wrzesień z 0,2% do 0,4%. Rynek walutowy jednak rzadko, kiedy reaguje na tego typu publikacje, dlatego również i tym razem nie obserwowaliśmy większych zmian.
Poniedziałek przyniósł nam również korzystne informacje z polskiego rynku, gdzie poznaliśmy wyniki produkcji przemysłowej oraz inflacji cen producentów, gdzie pierwsza z nich kolejny miesiąc z rzędu wzrosła znacznie powyżej oczekiwań, tym razem o 14,6%, podczas gdy spodziewano się wartości na poziomie 13,7%.
Dodatkowo wzrost ten odnotowany został przy spadku presji inflacyjnej, która w październiku wyniosła 3,4% wobec 3,6% we wrześniu.
Takie zestawienie z reguły najbardziej lubiane jest przez rynki akcyjne i rzeczywiście przez moment obserwowaliśmy większe zainteresowanie inwestorów polskimi akcjami, co pociągnęło za sobą również nieznaczne umocnienie złotówki, gdzie kurs EURPLN momentami spadł poniżej 3,80.
Każdej publikacji inflacji wielokrotnie towarzyszą również wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej, gdzie tym razem swoje zdanie wygłosił Andrzej Sławiński, uważany za przedstawiciela gołębiej części RPP. Jego wypowiedź jednak już tak gołębia nie była. Potwierdził przypuszczenia rynkowe, że podwyżki stóp procentowych rzeczywiście są potrzebne, jednak dodał równocześnie, że inflacja może rosnąc w nieznacznie wolniejszym tempie niż zakłada to projekcja NBP.
Dane z Polski oraz późniejsza wypowiedź Sławińskiego jednak na rynek nie wpłynęła, podobnie jak nieprzychylna Polsce opinia wydana przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który stwierdził, że polski rząd nie czyni odpowiednich kroków w celu ograniczenia deficytu budżetowego, który jego zdaniem może w 2009 roku przekroczyć poziom 3%. MFW co prawda zgodził się z założeniami ministerstwa finansów, że fundamenty polskiej gospodarki są stabilne, a wzrost w kolejnych latach może kształtować się w okolicach 5%, jednak dodał, że finanse publiczne każdego państwa powinny mieć również plan działania w przypadku, gdyby koniunktura gospodarcza uległa pogorszeniu, a tego w przypadku Polski zdecydowanie nie ma.
Rynek ma jednak to do siebie, że jak nastroje są dobre, to wszystkie złe informacje są ignorowane, a dobre powodują dalsze umocnienie. Warto jednak pamiętać, ze wszystkie te elementy w bliższej lub dalszej perspektywie mogą znowu powrócić w centrum zainteresowania.
Kolejny dzień tygodnia, wtorek, nie przyniósł nam praktycznie nic nowego na rynku, gdzie kurs EURUSD w dalszym stopniu poruszał się w wąskim przedziale wahań 1,28-1,2830, a EURPLN wciąż testował okolice 3,80.
Ożywienie przyszło dopiero we środę, kiedy to kurs EURUSD ruszył mocno w kierunku północnym, zbliżając się do górnego ograniczenia konsolidacji 1,2950, które na jakiś czas powstrzymało dalsze wzrosty.
W tym wypadku pomogły słabsze od oczekiwań wyniki z amerykańskiego rynku, gdzie indeks nastrojów konsumentów spadł z 93,6 do 92,1 podczas gdy rynek spodziewał się wartości na poziomie 93,1.
Negatywnie zaskoczyły nas również wyniki z rynku pracy, gdzie liczba nowozarejstrowanych bezrobotnych wyniosła 321 000, podczas gdy rynek spodziewał się 310 000.
Dodatkowo niczego nie można było zarzuć wynikom z Eurolandu. Indeks niemieckiej koniunktury IFO, nieoczekiwanie wzrósł z 105,3 do 106,8, nie potwierdzając tym samym negatywnych tendencji obserwowanych dla indeksu ZEW, który chociaż badany jest również na podstawie ankiety, to jednak przeprowadzany jest wśród innej docelowej grupy, głównie analityków i osób nie bezpośrednio zwianych z biznesem.
Wybicie jednak nastąpiło dopiero w piątek, a wsparte było kolejnymi wypowiedziami przedstawicieli chińskiego banku centralnego na temat dywersyfikacji ich rezerw walutowych a co za tym idzie odejścia od amerykańskiej waluty.
EURUSD zatrzymał się dopiero w okolice 1,31. Z technicznego punktu widzenia wybicie się z przedziałów konsolidacji powinno otworzyć nam drogę w kierunku dalszych wzrostów, a za poziom docelowy można uznać okolice 1,34, a następnie 1,36, gdzie kształtowały się szczyty z przełomu roku 2004 i 2005.
Oczywiście istnieje jeszcze znaczne prawdopodobieństwo, że jak tylko najwięksi inwestorzy powrócą w poniedziałek do handlu dzisiejsze wybicie zostanie zneutralizowane. Jednak gdyby na samym początku tygodnia nie udało nam się powrócić poniżej 1,30, prawdopodobieństwo wzrostów istotnie wzrośnie.
Wiele zależeć będzie również od zaplanowanych na przyszły tydzień publikacji makroekonomicznych, gdzie w przypadku rynku amerykańskiego kluczowe będą wyniki z rynku nieruchomości, gdzie poznamy dane na temat sprzedaży domów tak na rynku pierwotnym jak i wtórnym oraz wyniki PKB.
Natomiast w Strefie Euro inwestorzy przyglądać się będą również danym na temat PKB oraz wstępnej projekcji inflacji CPI w listopadzie.
Dolar wyraźnie potrzebuje wsparcia ze strony fundamentów, jednak przy obecnych nastrojach dane te musiałyby być wyjątkowo mocne, aby spowodować odwrót od tendencji, których eskalacje obserwowaliśmy w tym tygodniu.
Co do rynku złotówki to w dalszym ciągu możliwe są wzrosty kursu EURPLN, nawet w okolice 3,86. Rynkowi należy się korekta, a osłabienie dolara, może spowodować przecenę jeszcze w większym stopniu niż obserwowaliśmy to w mijającym tygodniu.
Dla polskiego rynku kluczowe będzie również zachowanie się rynków akcyjnych tak w Polsce jak i na całym świecie, a obawiam się, że w krótkim terminie negatywne tendencję, które obserwowaliśmy na rynku dolara, mogą doprowadzić do przeceny na parkietach w Stanach, co pociągnie za sobą wzrost światowej awersji do ryzyka, które z reguły powodowało osłabienie się walut regionów rozwijających się.
Tomasz Porada
FMC Management
www.fmcm.pl