Analiza weekendowa 02-02-2007
Tydzień, który właśnie dobiega końca zapowiadał się interesująco, a to za sprawą liczby zaplanowanych publikacji ważnych danych makroekonomicznych. Większość z nich mieliśmy jednak poznać dopiero w drugiej części tygodnia, co musiało się odbić na aktywności inwestorów w pierwszych dniach tygodnia. Przypomnienie wydarzeń ubiegłego tygodnia zacznijmy od najważniejszej dla zachowania się złotego pary walutowej EURUSD.
Poniedziałkowa sesja w Europie przebiegała niezwykle spokojnie. EURUSD poruszał się w wąskim paśmie wahań 1,29-1,2930. Sytuacja odmieniła się tuż po godzinie 16, kiedy to inicjatywę przejęli zwolennicy euro, dzięki czemu EURUSD zaatakował poziom 1,2970. Próba pokonania oporu znajdującego się w tej okolicy zakończyła się fiaskiem, jednak EURUSD ustabilizował się powyżej 1,2950, kształtując tym samym bazę dla ewentualnych wzrostów w następnych dniach. Wtorkowa sesja miała jednak podobnie spokojny przebieg, przy czym zachowanie eurodolara było jeszcze spokojniejsze. Nie licząc dwóch nieudanych prób wybicia kurs tej pary kontynuował ruch na wschód, nieznacznie powyżej poziomu 1,2950. Impulsem dla popytu na amerykańską walutę okazały się opublikowany o godz. 16:00 wskaźnik zaufania konsumentów Conference Bard, jednak jego wartość niewiele wyższa od oczekiwań nie była w stanie przełamać patowej sytuacji i trwale umocnić eurodolara, w związku z czym zakończył on dzień w przedziale 1,2950-1,2970.
Środa, na kiedy zaplanowane były jedne z najważniejszych w tym tygodniu publikacji, a mianowicie wstępne dane na temat wzrostu PKB w IV kwartale, indeks koniunktury w okręgu Chicago, a na dokładkę decyzja FED w sprawie stóp procentowych wraz z towarzyszącym jej komentarzem okazała się dniem przełomowym. Nad ranem dolar umocnił się sprowadzając kurs EURUSD w okolice 1,2930, jednak opublikowana o godz. 13:00 dynamika PKB w IV kw, a zwłaszcza towarzyszący jej indeks cen konsumenta PCE odwróciły panującą sytuację. Okazało się, że gospodarka amerykańska wzrosłą w ostatnim kwartale 2006 roku aż o 3,5%, co w porównaniu do oczekiwań na poziomie 3% powinno być silnym impulsem dla dolara. Reakcja rynku była jednak odwrotna, co było wynikiem niezwykle dobrych danych na temat inflacji. Ceny konsumenta mierzone indeksem PCE, na który uwagę zwraca FED spadły pod koniec roku, w porównaniu z III kwartałem o 0,8%, a w skali roku wzrosły o 1,9%. Wyniki te ukazały słabnącą presję inflacyjną, co rynek od razu podchwycił i w obliczu zaplanowanego na wieczór wystąpienia Bena Bernanke wyprzedawał dolary, a w przekonaniu tym utwierdził go spadek indeksu Chicago PMI poniżej poziomu 50. W efekcie EURUSD wzrósł powyżej 1,30, a po oczekiwanym komentarzu do decyzji o pozostawieniu stóp na niezmienionym poziomie, w którym szef FED umieścił komentarz o oznakach stabilizacji cen, eurodolar podjął, zakończoną niepowodzeniem próbę ataku na poziom 1,3050.
Skuteczny odpór, jaki późnym wieczorem w środę popyt na dolara dał zwolennikom euro i skuteczna obrona kluczowego poziomu 1,3050 zachęciły część posiadaczy wspólnej waluty do realizacji zysków. W efekcie kurs EURUSD nieznacznie spadł, a osłabienie euro zostało powstrzymane na poziomie 1,30. Sytuacja patowa i stabilizacja eurodolara w okolicach 1,3020 trwała niemal do końca tygodnia. Chwilowy wzrost kursu w czwartek o godzinie 16 do poziomu 1,3053 był spowodowany słabszymi od oczekiwań wynikami indeksu ISM dla sektora wytwórczego, który podobnie jak opublikowany w środę Chicago PMI spadł poniżej poziomu 50, który wyznacza granicę pomiędzy spadkiem a wzrostem aktywności w przemyśle.
W piątek, podobnie jak w czwartek, EURUSD przez większość dnia oscylował w okolicy 1,3020. Ożywienie przyniosły gorsze od oczekiwanych informacje z rynku pracy na temat zatrudnienia w sektorze pozarolniczym. Inwestorzy oczekiwali, że w styczniu powstało 140 tyś. nowych miejsc pracy, dlatego rzeczywiste 11 tyś. było dla nich rozczarowaniem. Reakcja rynku była natychmiastowa i EURUSD błyskawicznie wzrósł do poziomu 1,3065, a więc do poziomu nie notowanego od 5 stycznia. Prawie miesięczne szczyty, i kolejna nieudana próba przełamania oporu uruchomiła popyt na dolary. W efekcie rynek ruszył w drugą stronę i przełamując kolejne poziomy: 1,30 i 1,2970 zatrzymał się dopiero w okolicach 1,2950. Umocnienia dolara nie zatrzymały trochę słabsze od oczekiwań wyniki indeksu nastrojów konsumentów, tym bardziej, że oczekiwania znacznie przekroczyła dynamika zamówień w przemyśle.
Kończący się właśnie tydzień był korzystny dla złotówki, ponieważ zanegowane zostało znaczenie ubiegłotygodniowego wybicia się kursów EURPLN oraz USDPLN powyżej oporów znajdujących się w okolicach odpowiednio 3,91 oraz 3,02. Tydzień na rynku krajowym miał przebieg podobny do zachowania się EUR na szerokim rynku, a więc spokojny początek tygodnia, przełom w środę, a potem spokojne, stopniowe osłabienie. Do najważniejszych wydarzeń należy szybsze od oczekiwanego tempo wzrostu PKB w 2006 r., debiut Sławomira Skrzypka podczas posiedzenia RPP, utrzymanie stóp procentowych na dotychczasowym poziomie oraz nową perspektywę inflacyjną, zgodnie z którą inflacja w pierwszych miesiącach 2007 r. będzie niższa od zakładanej w październiku, aby później przyspieszyć i pod koniec 2009r.przekroczyć 3,5%.
Z technicznego punktu widzenia najistotniejszym wydarzeniem jest środowe przełamanie poziomów wsparcia na wykresach EURPLN i USDPLN i powrót tych do poziomów notowanych przez większą część stycznia. Co ważne podstawą tego umocnienia jest powrót kapitału na rynki regionu, ponieważ w środę można był obserwować także umocnienie innych walut regionu. Napływ kapitału i zwiększony popyt na złotówki odbił się także na rynkach akcyjnych, które z pewnością mogą uznać ten tydzień za udany. Silne czwartkowe wzrosty głównych indeksów giełd regionu zakończyły się ustanowieniem przez warszawski parkiet nowych historycznych szczytów. Koniunktura, jaka w najbliższym czasie będzie panować na rynkach akcyjnych może być sygnałem dla inwestorów odnośnie zachowania się złotego, dlatego warto zwrócić na nią uwagę.
Krzysztof GÄ…ska
FMC Management
www.fmcm.pl


