Analiza Weekendowa 22-12-2006
Przedświąteczny tydzień wiele emocji nam nie dostarczył. Kurs EURPLN w dalszym ciągu utrzymuje się powyżej technicznego oporu na poziomie 3,80, który już przez ostatnie 3 tygodnie stanowi barierę nie do pokonania. Każde zejście poniżej tego poziomu szybko kończy się wzrostem w okolice 3,82. Podobnie spokojnie wyglądała sytuacja na EURUSD, który praktycznie przez cały tydzień oscylował w okolicach 1,32.
Rozpoczynaliśmy jednak w znacznie lepszych humorach. Po wyjątkowo dobrych piątkowych danych dolar mocno zyskiwał, spadając w okolice 1,31.Druga część tygodnia jednak już tak korzystna dla niego nie była, a dane makroekonomiczne dostarczały mieszane uczucia co do kondycji amerykańskiej gospodarki. Poniedziałek był jeszcze spokojny, a brak publikacji sprawił, że wiele się nie działo.
Zdecydowanie ciekawiej było we wtorek, kiedy praktycznie przez cały dzień publikowane były istotne dane makroekonomiczne. Najpierw poznaliśmy wyniki ze Strefy Euro, w tym niemiecki indeks koniunktury IFO, badający stan gospodarki z punktu widzenia przedsiębiorców i menadżerów. Wyniósł 108,7 co jest najwyższą wartością w historii zjednoczonych Niemiec. Rynek spodziewał się znacznie mniejszych wartości na poziomie 107.
Czynnikami, które wpływają na dobre postrzeganie niemieckiej gospodarki są poprawiająca się konsumpcja wewnętrzna, która powinna przyczynić do dalszego wzrostu produkcji przemysłowej. Ankietowani wydają się nie przejmować spodziewaną na początku 2007 roku podwyżką podatku VAT, czy też słabnącą koniunkturą w Stanach oraz co raz silniejszą europejską walutą, mogącą przyczynić się do ograniczenia eksportu. Zaraz po publikacji europejska waluta zyskała na wartości, gdzie kurs EURUSD wzrósł w okolice 1,3160 a EURPLN powrócił powyżej 3,82.
Przed danymi ze Stanów poznaliśmy wyniki produkcji przemysłowej oraz inflacji PPI, które tradycyjnie na rynek wpływu nie mają. Warto jednak i o nich wspomnieć, ponieważ w dłuższym terminie mogą okazać się znaczące. Póki co większego zagrożenia dla kondycji naszej gospodarki nie widać. Produkcja przemysłowa wzrosła o 11,7% rok do roku. Wartość ta chociaż okazała się niższa od oczekiwanych 14,7% to jednak wciąż pokazuje nam dynamiczny wzrost gospodarki. Dodatkowo wciąż odbywa się on bez istotnego wzrostu presji inflacyjnej, która spadła w listopadzie z 3,4% do 2,6%, oddalając tym samym w czasie perspektywę podwyżek stóp procentowych w Polsce.
Rynek jednak czekał na dane ze Stanów, dlatego publikacjami z Polski wydawał się nie zawracać sobie głowy. Lekkie ruch obserwowaliśmy jedynie na rynku obligacji, gdzie rentowność papierów minimalnie spadła.
Poznaliśmy wyniki z rynku nieruchomości, czyli z rynku który straszył nas przez ostatnie pół roku wizją recesji gospodarczej. Tym razem jednak pozytywnie nas zaskoczył, a liczba noworozpoczętych inwestycji wzrosła o ponad 6% do poziomu 1,588 miliona, wobec oczekiwanych 1,500.
W nadmierny optymizm jednak popadać nie można, gdyż jeszcze w wrześniu notowaliśmy wyniki w okolicach 1,780 mln, tak więc listopadowe odbicie można nazwać korektą wciąż trwającego trendu spadkowego.
Widoki na przyszłość również nie są optymistyczne. Drugie dane z rynku nieruchomości na temat wydanych zezwoleń na budowę, spadły z 1,55 mln do 1,5 mln, sugerując jednocześnie mniejszą aktywność w nadchodzących miesiacach.
Optymizmu rynku starczyło na niedługo. Po początkowym spadku EURUSD w okolice 1,3110 kurs szybko powrócił do poziomu 1,3160 i przez resztę tygodnia kontynuował wzrosty.
Niewiele zmieniły nawet teoretycznie korzystne dla dolara dane na temat inflacji cen producentów, które wzrosły aż o 2% w skali miesięcznej, zaprzeczając tym samym oczekiwaniom rynku co do obniżek stóp procentowych w I połowie 2007 roku, na które rynek już od dłuższego czasu oczekuje.
Kolejny dzień tygodnia, środa był już dniem uspokojenia. A w kalendarium danych makroekonomicznych widniała tylko decyzja Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. Zaskoczenia być nie mogło. Stopy pozostały na niezmienionym poziomie 4%, a komunikat RPP sugerował, że oczekiwania rynkowe co do podwyżek są w pełni uzasadnione.
Członkowie Rady jako główne zagrożenie inflacyjne wymieniają rosnącą presję płacową, ożywienie w sektorze konsumpcji prywatnej oraz rosnący poziom inwestycji.
Decyzja RPP podobnie jak wtorkowe dane na temat produkcji przemysłowej oraz inflacji, przeszły praktycznie nie zauważone.
Wpływ na rynek i to zarówno na kurs EURUSD jak i EURPLN miały natomiast czwartkowe dane ze Stanów, które niestety dla amerykańskiej gospodarki okazały się znacznie poniżej oczekiwań. Zrewidowano w dół wyniki wzrostu PKB w III kwartale 2006 roku z 2,2% do 2%. Dla rynku informacja ta była zaskoczeniem ponieważ była to już trzecia rewizja danych, która rzadko kiedy powoduje większe zmiany. Dolar kontynuowała osłabienie, jednak istotnie od poziomu 1,32 się nie oddalił.
Niepokojące dane napłynęły również z Filadelfii, gdzie indeks badający stan koniunktury w tym rejonie znowu spadł, poniżej zera, czyli do poziomu sugerującego recesję. Wyniósł -4,3 wobec oczekiwanych wartości na poziomie 4.
Zła passa dolara była kontynuowana również i w piątek, kiedy poznaliśmy dane z rynku konsumpcyjnego. Zarówno dochody jak i wydatki konsumpcyjne okazały się poniżej oczekiwań rosnąć odpowiednio o 0,3% oraz 0,5% w skali miesięcznej, gdzie rynek oczekiwał wzrostu o 0,4% oraz o 0,6%. Różnica więc kosmetyczna, dlatego też i osłabienie dolara okazało się niewielkie, gdzie kurs EURUSD wzrósł z 1,3190 w okolice 1,3205. Ruch w górę okazał się jednak tymczasowy i już o godzinie 16:00 znajdowaliśmy się w okolicach 1,3180. Na płynnym rynku ruch w górę byłby zapewne kontyuowany.
Tak wiec na podstawie publikacji które poznaliśmy w tym tygodniu, w normalnych warunkach na przyszły tydzień przepowiadałbym dalsze osłabienie dolara i powrót do trendu, w którym to znajdujemy się już od dłuższego czasu. Warunki jednak nie są codzienne, a przyszły świąteczny tydzień charakteryzować się będzie tym, że już tylko nieliczni na nim pozostaną. Z jednej strony brak wielkich inwestorów powinien zapowiadać spokojny tydzień, jednak ostatnie doświadczenia związane ze Świętem Dziękczynienia, kiedy to kurs EURUSD wyłamał się z półrocznej konsolidacji, sugerują, że mało płynny rynek może dostarczyć nam jeszcze wiele wrażeń.
Istotne będą publikacje makroekonomiczne w tym wyniki z rynku nieruchomości w Stanach. Poznamy wartość sprzedaży domów tak na rynku wtórnym jak i na rynku pierwotnym. Spodziewany jest dalszym spadek zgodny z trendem ostatniego pół roku. Jeżeli trend ten się potwierdzi dolar powinien stracić na wartości.
Poznamy także indeks nastrojów konsumentów oraz wskaźnik koniunktury w rejonie Chicago. Oczywiście na korzyść dolara pozytywnie oddziaływałyby wyniki lepszych nastrojów, przy jednoczesnym powrocie wartości indeksu Chicago PMI powyżej 50, czyli wartości oddzielającej wzrost od recesji, w której zgodnie z indeksem znaleźliśmy się w ubiegłym miesiącu.
Co do polskiego rynku również nie spodziewałbym się większych zmian. Od ponad 3 tygodni poruszamy się w okolicach 3,80 na EURPLN, gdzie poziom ten będzie powstrzymywał nas przed dalszymi spadkami również w przyszłym tygodniu.
Tomasz Porada
FMC Management
www.fmcm.pl


